Ja? Nie mam ręki? Gdzie tam

Kiedy bramka pika na protezę, czyli świeżuteńka sytuacja z dziś.

Mieliśmy w pracy wydarzenie, przed którym musiałam przejść przez bramkę. Na początku się ucieszyłam, bo bramka kojarzy mi się z bramką ślubną <if you know what I mean>. Niestety, chodziło o taką pikającą bramkę ku chwale bezpieczeństwa uczestników itede. Te bramki zawsze pikają, gdy przez nie przechodzę. W związku z tym i już na podstawie doświadczenia, jestem w stanie przewidzieć następstwa pikania, czyli: albo z automatu dostaję nakaz pójścia na koniec kolejki i zdjęcia paska od spodni (nieważne, że pasek już dawno leży na przesuwanej taśmie) albo jestem pod „gradobiciem” podejrzliwego wzroku kilku ochroniarzy.

Zatem. Jeszcze dobrze nie przeszłam tej bramki i jeszcze nic nawet nie zdążyło zapikać, gdy od razu powiedziałam do dwójki „ochroniarzy”:

– To będzie pikać przez moją protezę.

Nikt nie zareagował.

Ok. Przeszłam bramkę.

Pik, pik. Lampki błysnęły na czerwono. Standard.

– Pikało przez protezę ręki – powtórzyłam i pokazałam „ochroniarzowi” lewą rękę.

Motywacja mojego zachowania była jedna: „Załatwmy to szybko. Nie gadajmy. Bez pytań. Dejcie mi przejść. Dziękuję i do widzenia”. I nagle „ochroniarz” zapytał ze szczerym zdziwieniem, unosząc sprzęt do wykrywania metalu czy innego dziadostwa:

– To pani nie ma ręki?

Kurtyna.

PS. Śmiechłam głośno na pół korytarza. I śmiechom nie było końca. Ubaw po protezy.

2 komentarze

    1. Dlatego nie noszę protez i terroryzuję wszystkich powiewającymi na wietrze rękawami (po amputacji lewej ręki trochę poniżej barku, a prawa podobnie jak autorka bloga), polecam! 😉

      A tak na poważnie to mi przeszkadzały w codziennym funkcjonowaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *