Miłość. Do życia ponoć wystarczy

Niedawno na ekranach kin pojawił się film pt. „Zanim się pojawiłeś”. To całkiem przyjemna i humorystyczna opowieść o niewymagającej za wiele od życia dziewczynie Lou, która zakochuje się w (nikt nie zgadnie…) przystojnym, młodym i bogatym Willu, poruszającym się na wózku elektrycznym. Z czasem zwariowana Lou odkrywa misterny plan Willa, w którym sama miłość, by żyć – nie wystarczy. O ile Polacy przyjęli ten film całkiem pozytywnie, o tyle odbiór Brytyjczyków z niepełnosprawnością był krytyczny – odbyły się nawet protesty. Czy słusznie?

[Dalej są już tylko spoilery, więc czytasz na własną odpowiedzialność]

O co chodzi w tym filmie? Przystojniacha Will Traynor (Sam Claflin) w wyniku wypadku ma całkowicie sparaliżowane ciało i porusza się na wózku elektrycznym. Stał się całkowicie zależy od innych osób i nie może pogodzić się z sytuacją, że jest osobą z niepełnosprawnością. Tęskni za dawnym życiem, byciem niezależnym przedsiębiorcą z milionami na koncie, ogólnie „młodym, greckim bogiem”.

Z kolei Louisa „Lou” Clark (Emilia Clarke) to kolorowa osobowość, której niepisanym mottem jest „na przypale albo wcale”, dzięki czemu jest wesoło. Dziewczyna poszukuje pracy i, jak pewnie nikt się z Was nie domyślił, zostaje opiekunką Willa.

Zanim się pojawiłeś 03

Facet nie jest przyjemny, więc któregoś razu panna wygarnia mu, że „zachowuje się jak dupek”. Nagle Will, urzeczony szczerością i zrzuceniem maski kury chuchającej na jajko, którym jest on sam, chociaż przez jedną osobę – zmienia się. Między parą dochodzi do heheszków, wspólnego spędzania czasu czy poważnych rozmów, w których Will stara się obudzić w Lou pragnienie poznawania świata, wielkich marzeń, korzystania z życia na maksa. Dziewucha jest oporna, bo zwyczajnie lubi wrócić do domu po robocie (mieszka z rodziną), zjeść porządnie obiad i oglądać telewizję czy spotkać się z chłopakiem i znajomymi.

Wszystko jest jednym wielkim, wesołym i pięknym cukierkiem. Tyle, że Will chce popełnić samobójstwo – eutanazję w Szwajcarii. Powodem ma być nieustanny ból, którego nie zbijają żadne leki. Ale też chodzi o bunt, brak akceptacji „nowego” życia i cierpienie wynikające z faktu bycia mężczyzną ze znaczną niepełnosprawnością.

Zanim się pojawiłeś 05

Wszystkie działania Lou, która przypadkiem dowiaduje się o planie „podopiecznego”, mają na celu odwleczenie go od tej decyzji. Dziewczyna organizuje więc różne wypady. Para staje się dobrymi przyjaciółmi, zaczyna się zauroczenie, później zakochanie. W międzyczasie Lou rzuca swojego chłopaka. I tak podczas jednego z wybajerzonych wyjazdów Lou siada na kolana Willa i… ruszając brwiami to w górę, to w dół (w końcu to Emilia Clarke!), wyznaje mu miłość.

I to TEN moment, na który wszyscy czekali od początku! Pewnie będą razem – szczęśliwi, on na pewno rzuci swój pomysł eutanazji w dziką cholerę, a ona zacznie zwiedzać świat i wszystko dobrze się skończy, bo przecież miłość góry przenosi i jest najważniejsza! Okazuje się, że niekoniecznie.

Zakończenie filmu jest inne, bo Willowi sama miłość do szczęścia i do życia nie wystarczy. Uzasadnia dziewczynie swoją decyzję: ogólnie mówiąc – nie chce żyć jako niepełnosprawny, mając w pamięci to, jaki był przed wypadkiem. Ostatecznie prosi dziewczynę o towarzyszenie w ostatniej chwili życia. I tak się dzieje. W jasnym i przytulnym pokoju w Szwajcarii, w gronie rodziców i Lou, Will umiera.

Po śmierci ukochanego dziewczyna znajduje się w Paryżu i czyta od niego list, w którym zawarte jest to, co przez cały czas powtarzał jej Will: by zaczęła „po prostu Żyć”.

Z tego jak rozmawiałam z różnymi osobami sprawnymi czy niepełnosprawnymi i na podstawie przeczytanych komentarzy do filmu w różnych miejscach w internecie – w Polsce ten film się całkiem podobał. Wymyślona, trochę bajkowa historia (piękni, młodzi i bogaci), mnóstwo poczucia humoru i motyw zachęcania do życia na maksa, pełnym cycem. Pewnie, że gdzieś w tle widać też męczenie się Willa z własną niepełnosprawnością. Być może właśnie przez ten motyw wielu porównuje film „Zanim się pojawiłeś” do filmu „Nietykalni”, choć to zupełnie dwie różne historie. W każdym razie – opisany film bardziej na plus.

Zanim się pojawiłeś 12

A tymczasem na Zachodzie oburzenie i protesty! „Co to w ogóle za film?!”, „W jaki sposób przedstawia on osoby z niepełnosprawnością!?”. Na początku nie do końca rozumiałam o co chodzi tym ludziom, przecież uczucie jakie film zostawia w widzu to: człowieku, Żyj. Jednak później wyłowiłam trzy główne postulaty protestujących, które dały mi do myślenia dlaczego niektórzy się obrażają za „propagowanie niewłaściwego wizerunku niepełnosprawnych” w wyssanej z palca historii pt. „Zanim się pojawiłeś”, bo w fabule:

  1. Niepełnosprawny jest smutny, bierny, użalający się nad sobą.
  2. Lepszym rozwiązaniem przed byciem niepełnosprawnym jest śmierć.
  3. Niepełnosprawni nie nadają się do bycia w małżeństwie.

Zastanawiałam się nad motywem ich protestów. Czemu nikt nie protestuje jak niepełnosprawni są pokazywali jako super pogodzeni z własną niepełnosprawnością ludzie? Czemu ludzie się tak bulwersowali z wyssanej z palca historii, w której człowiek tak bardzo nie chce zgodzić się na własną niepełnosprawność, że aż pragnie śmierci?

Zanim się pojawiłeś 13

Piszę o tych postulatach, bo są ważne – opisują te aspekty, z którymi mnóstwo, naprawdę mnóstwo osób z niepełnosprawnościami nabytymi (pewnie część także z „wadami” wrodzonymi) zetknęła się w pewnym etapie swojego życia. Być może wciąż ma z nimi do czynienia, a film im otworzył pewną ranę.

Proces akceptacji siebie i nowej sytuacji to nie jest pstryk palcami i po sprawie. To skomplikowane. Jest szukanie tego jak reagować na pewne rzeczy, o których mówią ludzie w naszej obecności i to zwyczajnie boli. To próbowanie różnych zachowań. Ścieranie się myślami, nieczęsto negowanie siebie, swoich umiejętności i pragnień założenia rodziny. Myśli samobójcze też się zdarzają, a nawet pokuszę się o tezę, że są bardzo częste, tyle że o nich głośno się nie mówi. Bo to jakby oznaka słabości.

Zanim się pojawiłeś 09

Nie wiem jaki był motyw protestów przeciw filmowi, ale chyba każdy widzi w sztuce to, co chce widzieć i to, co w nim siedzi. Generalnie ludzie mają dwie opcje: albo poddać się autodestrukcji i odtwarzać te myśli jak zapętloną muzykę codziennie, zatruwać sobie mózg i dać umrzeć duszy – tak jak zrobił to Will. Jednak można też zrobić coś innego. Najpierw przeżyć „żałobę po starym, sprawnym życiu”, później spróbować kroczkami zmienić swoje patrzenie na świat, swoją sytuację i powoli przeć do przodu.

O przeciwstawnym wyborze bohatera „Zanim się pojawiłeś” opowie z krwi i kości mężczyzna podobny do Willa, który jako młody i przystojny chłopak miał wypadek w wyniku którego porusza się na wózku elektrycznym. Przeszedł proces pogodzenia się z nowym życiem. Z czasem pewna kobieta także podbiła jego serce. Jeśli zastanawiacie się jak to wszystko potoczyło się w prawdziwej historii, zapraszam do działu Rozmów na wywiad na jesień.


zdjęcia: mebeforeyoumovie.com