Kierunek: patrzeć na możliwości, nie ograniczenia. Kampania o strażakach i… błędnej terminologii

„Jestem strażakiem” – to musi brzmieć dumnie i szlachetnie, w końcu taka robota. Jednak nie każdy nadaje się do tego zawodu, bo sprawność, bo wytrzymałość, bo inne „bo”. Mimo to, słyszeliście może o strażakach z niepełnosprawnością? I co ma do tego 

Wyobraź sobie taką sytuację.

Dreptając wieczorem do domu, zauważasz niedaleko gaszenie pożaru opuszczonego budynku. Nigdy wcześniej nie widziałeś takiej akcji na żywo, więc podchodzisz bliżej i przystajesz w bezpiecznej odległości. Obserwujesz zmagania strażaków. Po chwili stwierdzasz, że jest jakoś… inaczej.

Go, go power rangers!

Jednemu strażakowi rzucono węża, który spadł na trawę. „Dziurawe ręce? Koleś na kacu?” różne myśli przelatują przez głowę. Mrużysz oczy, żeby lepiej widzieć. I nagle fuuuh! Dociera do Ciebie to, co widzisz. Strażak bez rąk?

Przenosisz wzrok, któremu powoli przestajesz ufać, na innego dumnie polewającego wodą… swoich towarzyszy. „Panie, w lewo! W lewo!” krzyczysz w myślach na mężczyznę, który ostatecznie kieruje strumieniem wody gdzieś w bok zamiast przed siebie na płonący budynek.

Do tego wszystkiego nagle zza wozu strażackiego wyjeżdża strażak na wózku, trzymając sikawę, z której woda nawet nie dociera do ognia. Wydziera się: „Mniej wody!” zamiast przecież „Więcej!”, bo cały budynek płonie.

Wyobraźnia wyobraźnią, ale akcja ze strażakami z niepełnosprawnością miała miejsce pod koniec lutego br. Nie dowierzasz? To obejrzyj:

Wszyscy chcą mieć zarąbistą robotę

„Nie chcę być strażakiem” to jeden z najzabawniejszych filmików z polskich kampanii społecznych o osobach z niepełnosprawnością, jaki kiedykolwiek widziałam (a sporo tego było). Spot promuje kolejną odsłonę kampanii „Sprawni w pracy”, zachęcającą osoby z niepełnosprawnością do podejmowania aktywności zawodowej, a pracodawców do zatrudnienia niepełnosprawnych.*

Jaki jest spot – każdy widzi lub słyszy. Zabawa, humor i dystans aktorów zahaczają o ważny, przynajmniej w teorii, temat pracy. Mamy tu min. dwa wspólne mianowniki:

  • nie wszystkie osoby pełnosprawne są w stanie wykonywać zawód strażaka, tak samo jak osoby z niepełnosprawnością = istnieją zawody, w których osoby sprawne też nie mogą podjąć zatrudnienia,
  • wszyscy chcemy pracować za godziwe pieniądze na stanowiskach zgodnych z naszym wykształceniem albo w miejscach, gdzie możemy się realizować i robić to, co lubimy. Jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości – to tak, niepełnosprawni też chcą tak żyć i też marzą o fajnej, dobrej robocie.

Terminologia, która wprowadza w błąd

Okazuje się, że według badań GUS BAEL zaledwie 26% osób z niepełnosprawnością w wieku produkcyjnym jest aktywnych zawodowo. Co z resztą? Istnieje mnóstwo przyczyn i hipotez bierności. Jedną z nich jest wprowadzająca w błąd osoby z niepełnosprawnością i pracodawców terminologia orzecznictwa o niezdolności do pracy niepełnosprawnych.

W wielkim skrócie – lekarze orzecznicy ZUS mogą przyznać ludziom niepełnosprawnym jeden z trzech stopni: częściowej niezdolności do pracy, całkowitej niezdolności do pracy i całkowitej niezdolności do pracy + samodzielnej egzystencji. Z tego tytułu niepełnosprawny otrzymuje rentę.

Gdy człowiek, który nie ogarnia zagmatwanych przepisów prawnych – dostanie papierek z orzeczeniem „całkowitej niezdolności do pracy” to logiczne, że… skoro jest tak napisane to znaczy, że nie może podjąć pracy i musi utrzymywać się z renty. A czy jeśli osoba niepełnosprawna jednak poszłaby do jakiejś pracy, to czy wtedy renta – jedyne źródło stałego dochodu – nie zostanie odebrana? Z perspektywy pracodawcy jest podobnie. Jeśli widzi dokument ze zdaniem „całkowita niezdolność do pracy” to wnioskuje: skoro jest napisane, że ten człowiek nie może pracować to znaczy, że nie może. Nikt nie będzie podważał takich decyzji, by nie narobić bałaganu w swojej firmie/organizacji – co jest jak najbardziej zrozumiałe.

A jak jest na serio? Wg przepisów – jak najbardziej można zatrudnić osobę z niepełnosprawnością, która posiada orzeczenie o niezdolności do pracy ze zdaniem „całkowita niezdolność do pracy”.

Dlatego oprócz samego spotu, organizatorzy kampanii, Fundacja Integracja, zachęca do podpisywania petycji, w której proponowane są modyfikacje obecnej terminologii i ocenianie pod względem ZDOLNOŚCI do pracy w sposób: lekkich ograniczeń w zatrudnieniu, umiarkowanych ograniczeń lub znacznych ograniczeń w zatrudnieniu.


Nadawcą kampanii jest Fundacja Integracja. Spot pro bono wykonała agencja WALK Digital.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *